czwartek, 19 grudnia 2024

Telegram – koniec 32-bitowego klienta

Kilka dni temu chciałem sobie uruchomić aplikację Telegam Desktrop na moim 32-bitowym komputerze z MX Linux. Tak, wiem że komunikatory są przeznaczone na smartfony i nawet mam stosowne aplikacje na smartfonie i tablecie, ale taki dinozaur jak ja nie może się jakoś przyzwyczaić do małego ekranu i wirtualnej klawiatury, i jak mam przed sobą jakąś dłuższą konwersację (to znaczy więcej niż dwa zdania), to wolę sobie uruchomić komunikator na desktopie (albo laptopie) i mieć „prawdziwą” klawiaturę i wyświetlacz. Tym razem jednak spotkała mnie niespodzianka. Po uruchomieniu aplikacji zostałem przywitany ekranem logowania do Telegrama. Myślę sobie: nie ma sprawy, dawno nie używałem tej aplikacji, może coś się zmieniło w serwisie i trzeba zalogować się ponownie. No tak, zmieniło się, ale więcej niż myślałem. Po próbie zalogowania się do serwisu dostałem komunikat, że moja wersja aplikacji jest przestarzała i konieczne jest uaktualnienie. Wprawdzie wiedziałem, że klient którego używam jest nieaktualny a w repozytorium mojej dystrybucji Linuksa nie ma nowszego, ale do tej pory działało. Odwiedziłem więc oficjalną stronę Telegrama (https://desktop.telegram.org), a tam owszem, jest aplikacja do pobrania, ale tylko w wersji 64-bitowej.

Wniosek jest prosty: Telegram nie tylko porzucił 32-bitową wersję aplikacji (to się stało już jakiś czas temu i o tym wiedziałem), ale i zablokował możliwość logowania przy pomocy istniejącej, starszej wersji klienta (o czym się właśnie przekonałem).

No a co w takim razie z systemem Windows XP? Miałem tam starą wersję 1.8.15 , która wprawdzie już nie działała w pełni poprawnie, ale pozwalała na obsługę dawniej skonfigurowanych kontaktów. Jak się łatwo domyśleć i tym razem, przy próbie uruchomienia zostałem powitany ekranem logowania, ale po wprowadzeniu numeru telefonu dostałem komunikat o błędzie serwera.

Czy to zatem koniec możliwości korzystania z komunikatora Telegram na 32-bitowych komputerach stacjonarnych i laptopach? Na szczęście nie, nadal działa bowiem wersja „przeglądarkowa” dostępna pod adresem https://web.telegram.org.

Pod kontrolą systemu Linux można użyć w miarę nowej wersji przeglądarki Firefox (tę sprawdziłem), zaś pod Windows XP – Supermium lub Mypal 68.

Z tą ostatnią jest jednak pewien kłopot: po wpisaniu adresu jak wyżej otrzymujemy komunikat „Your browser is not supported” i nie pomaga sztuczka z podmianą User Agent String (patrz https://mirekcpl.blogspot.com/2024/12/mypal-68-najlepsza-przegladarka-dla.html). Jest jednak pewien trick: otóż po wpisaniu adresu https://web.telegram.org użytkownik jest w rzeczywistości przekierowywany na stronę https://web.telegram.org/a/, która nie działa. Istnieje jednak wersja Telegram Web działająca w MyPal 68 pod adresem https://web.telegram.org/k/ i taki właśnie adres należy wpisać w przeglądarce (jak długo to jeszcze będzie działać – nie wiem).

Można jeszcze utworzyć zmienną general.useragent.override.web.telegram.org o wartości Mozilla/5.0 (Macintosh; Intel Mac OS X 10_15_7) AppleWebKit/537.36 (KHTML, like Gecko) Chrome/104.0.5112.79 Safari/537.36 (jak to zrobić – patrz wpis o MyPal 68). Serwis będzie „myślał” że przeglądarką jest Chrome i wyświetli ładniejszą grafikę (zwłaszcza tło).

Warto przejść opisane powyżej kroki, bo Telegram w przeglądarce MyPal działa znacznie sprawniej niż w Supermium i angażuje o wiele mniej zasobów komputera.

środa, 4 grudnia 2024

Mypal 68 – najlepsza (?) przeglądarka dla Windows XP

Nie przypuszczałem, że będę jeszcze pisał o przeglądarce WWW dla Windows XP. Od czasu kiedy moja ulubiona przeglądarka Mypal 29.3 zaczęła sobie coraz gorzej radzić z wyświetlaniem stron internetowych, co rozpoczęło się na dobre gdzieś tak z początkiem 2023 roku, nie mogłem znaleźć dobrej alternatywy. Pojawiły się wprawdzie przeglądarki oparte na Chromium (Kafan Minibrowser opisany 16 lutego 2023, 360 Chrome – 7.06.2023, Supermium, najlepsza z nich – 18.06.2024) oferujące znacznie większą kompatybilność ze współczesnymi serwisami, ale uciążliwe w użytkowaniu na moim leciwym sprzęcie ze względu na powolne działanie i ogromne zapotrzebowanie na pamięć operacyjną.

Doszło do tego, że przestawiłem się na system Linux, gdzie miałem do dyspozycji chociażby najnowszego Firefoksa i to w miarę sprawnie działającego. Na moim HP Workstation xw6000 (stary, chyba piętnastoletni, 32-bitowy komputer) zainstalowałem MX Linux jako drugi system obok Windows XP i okazało się, że coraz częściej uruchamiam właśnie Linuksa. Tak by pewnie zostało, gdyby nie to, że pojawiły się serwisy które nie działają poprawnie pod 32-bitowym Firefoksem, nawet najnowszym (a pod 64-bitowym z tym samym numerem wersji działają). Alternatywą mogłyby być przeglądarki oparte na Chromium, ale programiści porzucili 32-bitową wersję już jakiś czas temu, a Linux to nie Windows i starszej wersji przeglądarki w nowszym systemie się nie zainstaluje (a przynajmniej nie jest to proste).

Z nową wersją przeglądarki Mypal, bazującą na Firefox Quantum (wcześniejsze wersje były oparte na Pale Moon) zetknąłem się na początku ubiegłego roku, ale doświadczenia nie były zachęcające. Program był tak niestabilny, że nie dało się go normalnie używać. Stwierdziłem, że nie mam czasu na taką zabawę, zrezygnowałem z opisywania tej przeglądarki na blogu i w ogóle „odpuściłem” temat.

Przypadkiem jednak (no, może nie całkiem przypadkiem) wszedłem niedawno na oficjalną stronę Mypal i widzę taki tekst „New Mypal is not such unstable as it was, download it and try.” Myślę sobie: spróbuję, może rzeczywiście coś poprawili?

Pobrałem najnowszą 32-bitową wersję Mypal 68.14.4, zainstalowałem (a właściwie rozpakowałem archiwum, bo program nie wymaga instalacji), uruchomiłem i poczułem jakbym się cofnął dziesięć lat wstecz, kiedy to pod Windows XP można było zrobić (prawie) wszystko (szkoda, że to nie mnie ubyło dziesięć lat życia). Przeglądarka pracuje (prawie) tak wydajnie jak Mypal 29.3, otwiera (prawie) wszystko, bez problemu na moim komputerze udało się otworzyć jednocześnie kilkanaście kart ze stronami WWW nie „zabijając” systemu, a co do stabilności, to wprawdzie udało mi się wygenerować jeden „niebieski ekran”, ale jak na razie nie udało mi się tego powtórzyć. W dodatku obsługiwane są rozszerzenia Firefoksa, te nowsze i te starsze, wprawdzie nie wszystkie, ale podstawowe na pewno uda się znaleźć, w tym blokery reklam (bez tego nie wyobrażam sobie przeglądania Internetu na leciwej maszynie pod Windows XP). Tak więc uważam, że przeglądarka dojrzała już do codziennej pracy i nie waham się twierdzić, że jest to w tej chwili najlepszy program tego typu działający pod Windows XP.

No dobrze: a jeśli jednak jakaś strona nie chce się otworzyć, albo wyświetla się komunikat o konieczności zainstalowania jednej z najnowszych, wspieranych przeglądarek? Zawsze można jeszcze spróbować starej sztuczki z podmianą User Agent String. W pole adresowe przeglądarki wpisujemy about config i ignorujemy ostrzeżenie o utracie gwarancji (jakiej gwarancji?) klikając „I accept the risk!”. W polu wyszukiwania wpisujemy general.useragent i sprawdzamy, czy wartość zmiennej general.useragent.site_specific_overrides wynosi true. W przeciwnym razie klikamy prawym klawiszem myszy i wybieramy „Toggle”. Następnie klikamy prawym klawiszem na puste pole, wybieramy „New → String” i wpisujemy coś takiego: general.useragent.override.mojastrona.com.pl, (jeśli strona która się nie otwiera ma adres https://mojastrona.com.pl), a następnie jako wartość nowej zmiennej na przykład to (polecam skopiować i wkleić):

Mozilla/5.0 (Windows NT 10.0; Win64; x64; rv:133.0) Gecko/20100101 Firefox/133.0

Na koniec zachęcam do pobierania, instalowania i parafrazując znanego polityka, make Windows XP great again!

wtorek, 18 czerwca 2024

Supermium – „killer” chińskich przeglądarek

Zaledwie kilkanaście dni temu opisywałem przeglądarkę 360 Chrome sugerując, że to może ostatnia dla Windows XP, a już opisuję kolejną – Supermium, która w mojej opinii sprawia, że tą pierwszą, a także opisywaną w lutym 2023 roku Kafan minibrowser, właściwie nie ma sensu się zajmować.

Przyznaję, że taka sytuacja powstała w wyniku popełnionego przeze mnie swoistego falstartu. O przeglądarce dowiedziałem się z komentarza na tym blogu, ale miałem mało czasu i najwyraźniej trafiłem na niewłaściwe repozytorium, wskutek czego doszedłem do wniosku, że program jest niestabilny i nie warto o nim pisać. Dałem jednak przeglądarce drugą szansę i okazało się, że musiałem całkowicie zmienić zdanie.

Supermium to fork (odgałęzienie) projektu Chromium działający pod Windows XP i nowszymi. W przeciwieństwie do Kafan minibrowser i 360 Chrome nie jest to przeróbka chińskiej przeglądarki, tylko adaptacja oryginalnego kodu. W chwili gdy piszę te słowa aktualna wersja to 122.0.6261.152, ale projekt jest w dalszym ciągu rozwijany. Oficjalne repozytorium znajduje się tutaj https://github.com/win32ss/supermium/releases, autorem projektu jest Shane Fournier.

W polskiej wersji systemu Windows przeglądarka instaluje się domyślnie z interfejsem w języku polskim. Tłumaczenie jest kompletne, obejmuje menu, paski narzędzi, informacje o programie itp. W oknach dialogowych działa sprawdzanie pisowni w języku polskim.

Jak przystało na Chromium program zajmuje stosunkowo dużo pamięci operacyjnej, jednak jego wymagania nie są nadmierne, w przeciwieństwie do opisywanych poprzednio chińskich przeglądarek. Bez problemu udało mi się otworzyć kilkanaście kart typu „portalowego” przy jednocześnie działających w tle kilku programach i nie zablokowało to systemu. W porównaniu do „Chińczyków” różnica jest kolosalna, umożliwia to normalne użytkowanie przeglądarki bez konieczności poświęcania jej specjalnej uwagi. Uzyskanie takiej jakości pracy wymaga jednak nieco konfiguracji, o czym dalej.

Podczas wczytywania stron przeglądarka znacznie obciąża procesor, co jednak jest do przyjęcia gdyż przekłada się na szybkość działania. Jeśli już przy tym jesteśmy, to pod względem szybkości przeglądarka jest porównywalna np. z MyPal 29.3.0 czy Firefoksem 52.9, choć te ostatnie mniej obciążają procesor (ale to starsza generacja oprogramowania). Jest naprawdę nieźle.

Pora na sprawę zasadniczą: jak wygląda obsługa współczesnych serwisów internetowych? Ze względu na oparcie się na stosunkowo nowej wersji Chromium, przeglądarka Supermium przebija pod tym względem wszystko co jest obecnie dostępne dla Windows XP. Działają portale, strony bankowe, rządowe (w tym mObywatel, e-PIT), aukcyjne (Allegro), komunikatory (sprawdzałem Discord, Telegram), serwisy streamingowe (w tym YouTube) itp. A czy coś nie działa? Oczywiście! Na przykład przeglądarkowa wersja klienta Spotify (https://open.spotify.com/) nie odtwarza utworów i wyświetla komunikat „odtwarzanie zawartości chronionej jest wyłączone”, pomimo że odpowiednia opcja w przeglądarce jest włączona (i w dodatku tak jest domyślnie). Poza tym przy próbie odtwarzania plików wideo może się okazać, że komputerowi brakuje mocy (nawet mojej dwuprocesorowej maszynie), co jednak tylko częściowo jest winą przeglądarki. Na inne problemy póki co nie natrafiłem, co nie znaczy, że jeszcze się nie pojawią (testuję od niedawna).

Klucz do sukcesu.

W celu wygodnego korzystania z przeglądarki na komputerze z Windows XP (a zwykle nie będzie to współczesna super maszyna) wskazane jest spełnienie kilku warunków.

  1. Wymagania sprzętowe. 2 GB pamięci RAM uważam za rozsądne (i wystarczające) minimum, przyda się też co najmniej dwuwątkowy procesor (a jeszcze lepiej – dwurdzeniowy) i szybki dysk twardy. Procesor musi obsługiwać instrukcje SSE2 (minimum Pentium 4).

  2. Koniecznie włączmy funkcję oszczędzania pamięci w przeglądarce: Ustawienia → Wydajność → Oszczędzanie Pamięci. W przeciwnym wypadku łatwo doprowadzić do zajęcia całej dostępnej fizycznej pamięci RAM i drastycznego spowolnienia systemu.

  3. Nie używajmy wielu profili. Supermium po uruchomieniu wyświetla ekran pozwalający na wybór profilu użytkownika (lub dodanie nowego), jednak na słabszych maszynach znacznie spowalnia to uruchomienie przeglądarki. Wtedy lepiej zaznaczyć „nie pokazuj ponownie” i korzystać z jednego profilu.

  4. Zainstalujmy „obowiązkowe” dodatki (przeglądarka obsługuje rozszerzenia Chrome). Pierwszy to bloker reklam, rekomenduję uBlock Origin (https://chromewebstore.google.com/detail/ublock-origin/cjpalhdlnbpafiamejdnhcphjbkeiagm?hl=pl). Na starszych komputerach reklamy mogą w istotny sposób uprzykrzyć życie, niekiedy wręcz uniemożliwiając oglądanie pożądanych treści. Drugi to bloker automatycznego odtwarzania wideo, polecam AutoplayStopper (https://chromewebstore.google.com/detail/autoplaystopper/ejddcgojdblidajhngkogefpkknnebdh).

Potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa.

Niektóre programy antywirusowe, np. używany przeze mnie 360 Total Security czy Bitdefender wykrywają w przeglądarce wirusa lub trojana. Nie jest to jakieś znane zagrożenie, tylko potencjalny problem wykrywany przez heurystykę. Generalnie chodzi o to, że programy te porównują kod programu z oryginalnym Chromium, a jest on przecież zmodyfikowany! Oryginalne wyjaśnienie które znalazłem jest w tym wątku: https://www.reddit.com/r/windows7/comments/1b5ej7z/is_supermium_safe/?rdt=64231. Mnie przekonuje, a Was?

piątek, 7 czerwca 2024

360 Chrome – ostatnia (?) przeglądarka WWW dla Windows XP

Informacje o tej przeglądarce już się przewijały w komentarzach na tym blogu, jednak do utworzenia dedykowanego wpisu jakoś nie chciało mi się zabrać. W ubiegłym roku pisałem o Kafan minibrowser – przeglądarce opartej na Chromium, to też jest Chromium, wygląda i działa prawie tak samo, po co zatem nowy wpis? Po roku (sporadycznego) używania okazało się jednak, że „prawie” robi różnicę. Program działa stabilniej i nieco szybciej niż Kafan minibrowser, wydaje się że ma też nieco mniejsze zapotrzebowanie na pamięć operacyjną. W przypadku leciwych komputerów z Windows XP może się to przełożyć na wyraźnie odczuwalną poprawę komfortu użytkowania i wręcz (jak to się stało w moim przypadku) przesądzić o decyzji: używać, czy nie używać?

Ale do rzeczy. 360 Chrome jest modyfikacją chińskiej przeglądarki 360 Extreme Explorer opracowanej przez firmę Qihoo znaną między innymi z rozwiązań antywirusowych. Oparta jest na bazie projektu Chromium. Oryginalny program był przeznaczony wyłącznie na rynek chiński i właściwie nie nadaje się do użytku, chyba że ktoś jest biegły w posługiwaniu się językiem i alfabetem chińskim. Nawet przełączenie języka interfejsu na angielski nie pomaga, zostaje mnóstwo ustawień i opcji menu opisanych „krzaczkami”. Podstawowym celem modyfikacji było zatem dostosowanie do użytku w kręgu kultury języka angielskiego oraz poprawienie zauważonych błędów.

Wybór wersji do zainstalowania może jednak stanowić pewien problem, pojawiły się bowiem co najmniej dwie ścieżki rozwojowe. Pierwsza i chyba główna związana jest z tym wątkiem na forum MSFN: https://msfn.org/board/topic/182876-360-extreme-explorer-modified-version/ i powiązana z repozytorium zawierającym wszystkie wersje: https://archive.org/details/360EE_Modified_Version. Druga sygnowana przez ArcticFoxie powiązana jest z tym wątkiem: https://msfn.org/board/topic/182993-360-extreme-explorer-arcticfoxie-versions/#elControls_1205088_menu, jego następcami i rozgałęzieniami. Nie posiada archiwum, a kolejne wersje plików do pobrania publikowane są na Dropboksie. W konsekwencji dostępne są tylko najnowsze wersje. Wydawać by się mogło, że najlepszym wyborem byłaby najnowsza wersja z głównego archiwum, ewentualnie najnowsza ArcticFoxie. Mam jednak inne zdanie.

Na moim komputerze zainstalowałem przeglądarkę 360 Chrome ArcticFoxie w wersji 13.5.2022.0 i właśnie doświadczenia z jej używania skłoniły mnie do opublikowania tego wpisu. Okazało się, że zabrałem się za to za późno i w międzyczasie ukazała się nowa wersja 13.5.2044 rebuild 2, którą można znaleźć tutaj: https://msfn.org/board/topic/185049-arcticfoxienotheretoplaygames-360chrome-v1352044-rebuild-2/ (dopóki nie zniknie). Wypróbowałem tę wersję oraz ostatnią wersję z „głównej” linii (13.0.2310.0) i nie przypadły mi do gustu. Podstawowa różnica widoczna na pierwszy rzut oka to użycie w interfejsie jakiejś czcionki rastrowej, w dodatku bez polskich znaków diakrytycznych i bez wygładzonych konturów, w przeciwieństwie do systemowej, wygładzonej czcionki Windows XP widocznej w wersji 13.5.2022.0. Zraziło mnie to, podejrzewam bowiem, że jeśli program ma „niedorobiony” interfejs, to i w obszarze działania mogą wystąpić niedoróbki. Może nie mam racji, może najnowsze wersje 360 Chrome rzeczywiście działają lepiej a interfejs to tylko „kosmetyka”. Jednakże wszystkie wersje 13.x zbudowane są na bazie tej samej wersji Chromium (86.0.4240.198), nie oczekuję więc większych różnic w zakresie renderowania stron. Dla tych którzy chcieliby wypróbować wersję używaną przeze mnie, wrzuciłem ją na Chomika (bo z oryginalnej lokalizacji na Dropboksie zniknęła): http://chomikuj.pl/mirekc/Freeware/Windows+XP/360ChromePortable_13.5.2022,9296221914.zip(archive).

Testując przeglądarkę 360 Chrome trzeba mieć na uwadze fakt, że jak wszystkie forki Chromium dla Windows XP, ma ona pokaźne wymagania sprzętowe. 2 GB pamięci RAM i dwurdzeniowy procesor to właściwie minimum, a do wygodnej pracy przydaje się 4 GB. Jednakże 4 GB to maksymalna obsługiwana przestrzeń adresowa dla 32-bitowej wersji Windows XP. Mało który komputer z tym systemem ma aż tyle RAM-u, zwłaszcza że realnie można obsłużyć jakieś 3,5 GB. Na moim komputerze z 2 GB RAM i dwoma 32-bitowymi procesorami Intel Xeon (po dwa wątki w każdym) przeglądarka działa całkiem znośnie, daje się otwierać nawet dość rozbudowane portale. Trzeba jednak uważać żeby nie otworzyć zbyt wielu kart, gdyż może dojść do wyczerpania fizycznych zasobów RAM i intensywnego korzystania z pamięci wirtualnej, co drastycznie spowalnia działanie całego systemu. Podobne problemy mogą wystąpić jeśli wraz z przeglądarką otwarte są jeszcze inne aplikacje. Z uwagi na powyższe nie uważam 360 Chrome za idealne rozwiązanie mogące „przedłużyć życie” systemu Windows XP w kontekście przeglądania zasobów Internetu. Na co dzień używam przeglądarki MyPal 29.3, a 360 Chrome tylko w sytuacjach, gdy ta pierwsza sobie nie radzi.

Jeszcze jedno. W roku 2012 zgłoszona została obecność ukrytego backdora w przeglądarce 360 Secure Browser (to prawie to samo co 360 Extreme Explorer). Firma Qihoo zareagowała w sposób tyleż gwałtowny co nieprofesjonalny, oskarżając zgłaszającego o „oczernianie 360 w imieniu Baidu”. Niezależna analiza wykazała jednak, że przeglądarka posiada niezadeklarowany mechanizm, który regularnie łączy się z serwerem i pozwala na pobieranie plików dowolnego typu. Czy zatem aktualne wersje przeglądarki 360 Browser zawierają wbudowanego backdora? Tego nie wiem, myślę jednak że jeśli coś jest chińskie, to można się spodziewać, że chińskie władze będą miały do tego dostęp.

piątek, 23 lutego 2024

„Ciekawe” komunikaty Windows 11

Wprawdzie to jest blog o starych komputerach, a te nie obsługują Windows 11, ale nie mogłem się powstrzymać. Wybaczcie.

Podczas aktualizacji systemu Windows 11 lub tworzenia konta nowego użytkownika można natknąć się między innymi na takie komunikaty:

No, już sam nie wiem, ale gdyby komputer nie był włączony, to jak mógłbym zobaczyć te komunikaty? 😉

sobota, 9 września 2023

Bye bye Spotify!

    Nawet dinozaur chce czasem posłuchać dobrej muzyki. Jak wspomniałem we wpisie z 9 listopada 2021 roku (https://mirekcpl.blogspot.com/2021/11/linux-na-penoletnim-komputerze.html) udało mi się na moim starym 32-bitowym komputerze (HP Workstation xw6000) zainstalować MX Linux w wersji 21 beta a pod nim klienta Spotify (dzięki flatpak). 

Aplikacja służyła mi jak dotąd doskonale, pomimo że rozwój 32-bitowego klienta Spotify został zatrzymany. Po aktualizacji Linuksa do oficjalnej wersji MX 21.3 program nadal działał, mimo że gdybym teraz stawiał Linuksa „od zera”, nie mógłbym go już zainstalować. 

Tak było do wczoraj. Po dłuższym okresie nieużywania zachciało mi się uruchomić aplikację i niespodzianka: ekran logowania. No dobrze, mam konto, mogę się zalogować. Nie tak prosto: po próbie zalogowania dostałem komunikat, że aplikacja jest dostępna tylko dla użytkowników Premium. Jakoś do tej pory tak nie było. Nie uwierzyłem, jak się okazuje słusznie. W oficjalnym oświadczeniu podanym przez Lubka – moderatora Spotify forum czytamy: „Zamknęliśmy wersje aplikacji Spotify na komputer, które zostały wydane wcześniej kwiecień 2021 r aby zrobić miejsce dla szerszego i lepszego doświadczenia użytkownika.” (Nie dotarłem do oryginalnego tekstu, cytuję za portalem https://pl.techbriefly.com.) 

Wcześniej podobny komunikat widziałem w kliencie Spotify dla Windows XP, w aplikacji na starym smartfonie i iPadzie. Zawsze oznaczało to jedno i to samo: aplikacja została zablokowana i to niezależnie od tego, czy ktoś ma konto Premium, czy nie

Zakończenie rozwoju aplikacji 32-bitowych czy obsługiwania starych systemów operacyjnych mogę zrozumieć. W końcu to dodatkowy nakład pracy a firma chce się rozwijać. Blokowanie logowania ze starszych wersji klienta – już mniej. Aplikacji dla Windows XP używałem kilkanaście lat, serwis ewoluował, niektóre funkcje przestawały działać, ale słuchać muzyki dało się jeszcze w 2022 roku. Może by tak zatem pozostawić użytkownikowi decyzję, kiedy porzucić starego klienta? No ale właściciel decyduje, zrobił jak zrobił. 

Czego nie mogę zrozumieć, to oszukańczy komunikat. Co to niby ma być? Próba wyłudzenia opłaty za Premium? Mam nadzieję, że to tylko lenistwo programistów (aplikacja zawsze wyświetla ten komunikat gdy nie działa), a nie świadome oszustwo. 

No dobrze, ale jest jeszcze przecież „przeglądarkowa” wersja klienta Spotify pod adresem https://open.spotify.com/. Owszem jest, ale nie dla 32-bitowych maszyn. Spróbowałem uruchomić w przeglądarce Firefox w wersji 117.0 (a więc relatywnie nowej) i efekt był taki, że odtwarzane było kilka sekund utworu, a następnie komunikat: „Spotify nie może teraz tego odtworzyć”. Potem przeskok do następnego utworu i historia się powtarza ad infinitum. W innych przeglądarkach jest tak samo, albo w ogóle nie można uruchomić odtwarzania. 

Tak więc ostatecznie: bye bye (32-bit) Spotify!

czwartek, 16 lutego 2023

Kafan minibrowser – hit czy kit?


Dzięki anonimowemu (szkoda że anonimowemu, bo nie mogę mu oddać należnej chwały) czytelnikowi komentującemu wpis „Windows XP a Telegram” dostaliśmy link do zmodyfikowanej wersji chińskiej przeglądarki Kafan minibrowser działającej pod Windows XP: http://ostrorog.net/download/MiniBrowser_1.0.0.121_Modified.zip. Oryginalny link już nie działa, pobrany przeze mnie plik wrzuciłem tutaj. Jest to przeniesienie (port) Chromium 87.0 i jako taka przedstawia się użytkownikowi. A dlaczego zmodyfikowana? No cóż: oryginalny instalator jest po chińsku (sprawdziłem), domyślnym językiem jest chiński, wyszukiwarką – Baidu, strona domowa też chińska, w dodatku nie daje się zmienić. Powodów chyba dość.


Według czytelnika działają na niej bezproblemowo najnowsze wersje komunikatora Telegram Web a także Discord, co pozwalało podejrzewać, że generalnie współczesne serwisy internetowe obsługiwane są lepiej niż we wszystkich innych opisanych przeze mnie przeglądarkach dla XP.

Przeglądarkę zainstalowałem na moim stacjonarnym 32-bitowym komputerze (2 procesory Intel Xeon 2,8 GHz, 2 GB RAM), sprawdziłem i rzeczywiście: nie tylko mogłem uruchomić w pełni funkcjonalną wersję Telegrama, ale nawet udało mi się uzyskać odtwarzanie wideo w serwisie player.pl (wprawdzie w bardzo niskiej rozdzielczości) pomimo ostrzeżenia o niekompatybilności przeglądarki. Tego dotychczas pod Windows XP nie udało mi się uzyskać.


Czyżby zatem najlepsza przeglądarka dla Windows XP? Niestety, do łyżki miodu muszę dodać beczkę dziegciu. Na moim sprzęcie przeglądarka okazała się przeraźliwie wolna. Strony które w innych przeglądarkach otwierają się kilka sekund, w tej potrzebują kilkunastu lub kilkudziesięciu. W dodatku bez przerwy pojawia się komunikat o tym że strona nie odpowiada, a wydłużyć tego timeoutu, jak to w Chromium, zwyczajnie się nie da (wprawdzie jest kilka pomysłów w Internecie, ale generalnie nie działają). No a jak ze stronami które „normalnie” otwierają mi się kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund (w końcu mam zabytkowy sprzęt)? Na przykład strony interia.pl nie udało mi się w ogóle odtworzyć. Czekałem kilkanaście minut (tak, minut!) klikając wielokrotnie „Zaczekaj” przy pojawianiu się wspomnianego wyżej komunikatu, ale w końcu zrezygnowałem.

Pomimo że na co dzień używam zabytkowego sprzętu, nie jestem masochistą i moja praca z komputerem musi być wygodna. To oczywiście pojęcie względne, na starym sprzęcie nie da się uzyskać uruchamiania programów czy otwierania stron internetowych w ułamku sekundy, ale tego akurat nie oczekuję. Wystarczy mi czas reakcji rzędu kilku, kilkunastu a w przypadku otwierania bardzo przeładowanych stron – kilkudziesięciu sekund. Ta przeglądarka jednak tego wymogu nie spełnia, w dodatku drastycznie spowalnia działanie całego systemu. Dla mnie jest kompletnie nieużywalna.

Powiecie: masz za słaby sprzęt! Za mało pamięci RAM, za mało wydajne, wiekowe procesory. To prawda, ale po pierwsze Windows XP traktuję jako system operacyjny dla słabych komputerów (na mocniejszych można uruchomić nowszy system), a po drugie – znam możliwości mojego sprzętu. Pod Windows XP używam przeglądarki MyPal oraz ostatnich wspieranych wersji Chrome i Firefoxa, wszystkie pracują „normalnie”. Używałem też ostatniej wspieranej wersji Chromium. Mało tego: jako drugi system jest zainstalowany MX Linux 21.3, a pod nim najnowsze wersje przeglądarek Firefox, Pale Moon i Chrome. Pracują dobrze, wprawdzie nie ma mowy o płynnym odtwarzaniu wideo w przeglądarce (Windows XP jest tutaj sprawniejszy), ale strony dają się przeglądać wygodnie. Wszystko to prowadzi mnie do wniosku, że z Kafan minibrowser coś jednak jest nie tak. Nie jestem programistą, nie chcę przesądzać. Może po prostu lepiej się nie da? No to trudno. Ja tej przeglądarki nie mogę polecić, chyba że ktoś ma Windows XP na stosunkowo mocnym sprzęcie i chce spróbować na własną odpowiedzialność.