czwartek, 24 września 2015

Windows 98 w akcji

Znalazłem ciekawy materiał na YouTube pokazujący Windows 98 z KernelEx w akcji. Autor prezentuje maszynę wirtualną na platformie VMware (o wirtualizacji sam może kiedyś coś napiszę). Przydzielił maszynie 512 MB pamięci RAM a sam VMware postawiony jest najprawdopodobniej na porządnym serwerze, stąd nie dziwcie się niesamowicie sprawnemu działaniu systemu i prezentowanych aplikacji. Na starym sprzęcie raczej nie da się aż tyle osiągnąć.

W filmie wiele uwagi poświęcono schematom pulpitu i wygaszaczom ekranu - temat który ja całkowicie pomijam. Tapeta zajmuje pamięć, a ja piszę o starym sprzęcie. Nie mam też w zwyczaju kontemplować obrazków pokazywanych przez wygaszacz. Zatem jeśli kogoś to właśnie interesuje, ma niepowtarzalną okazję.

Zapraszam do oglądania:

wtorek, 22 września 2015

Z Krainy Wiecznych Bajtów - część 3

W pierwszym odcinku cyklu „Z Krainy Wiecznych Bajtów” napisałem, że prezentowane tu programy nie będą działały pod kontrolą systemów Windows nowszych niż XP. Sięgam jednak do coraz nowszych dyskietek (choć nadal ponad piętnastoletnich) i tam większość aplikacji jest 32-bitowa. Mogą one działać pod kontrolą najnowszych „okienek”, chociaż nie muszą. Ja tego testował nie będę. W domu używam Windows XP i 98, a w pracy zajmuję się pracą. Jeśli jednak ktoś stwierdzi, że jakiś pobrany stąd program działa pod Windows 7, 8 czy 10, proszę o informację o tym w komentarzu. Może się przydać innym.

A teraz do rzeczy.

Master Booter 2.7 - menedżer startu systemu (bootmanager) pozwalający na uruchamianie do trzech różnych systemów operacyjnych (w wersji zarejestrowanej do sześciu). Instalacja z nośnika startowego DOS.

PACPC 2 - kolejne wcielenie Pacmana. Gra dla DOS, działa również pod Windows od 3.x do 98.

Ranisch Partition Manager - program do dzielenia dysku na partycje. Pozwala tworzyć partycje różnych typów. Pracuje pod kontrolą DOS, należy utworzyć nośnik startowy.

The Partition Resizer 1.3.0 - program do zmiany rozmiaru i przenoszenia partycji dyskowych. Działa w środowisku DOS, należy utworzyć nośnik startowy.

Caos Graph 2.0 - program wykonuje wykresy funkcji jednej zmiennej. Wyposażony w prosty kalkulator. Windows 3.1x do XP. Moim zdaniem ustępuje innym aplikacjom tego typu, ale może akurat komuś będzie „pasował”.

Clean System Directory 1.6 - "czyści" katalog systemowy z bibliotek DLL, do których nie odwołuje się żadna aplikacja. Windows 3.1x do 98.

Awave Studio 7.0 - odtwarzacz, konwerter, edytor plików dźwiękowych, sampli, instrumentów MIDI. Chyba raczej dla muzyków. Windows 95, 98.

ADing Bar 1.1 - pasek narzędziowy wyświetlający aktualny czas, datę, wolne zasoby systemowe, umożliwiający uruchamianie aplikacji oraz ustawianie alarmów, w tym automatyczne uruchamianie aplikacji o zadanym czasie. Windows 95 do XP.

CDCheck 2.0.1.179 - program do testowania płyt CD z danymi, sprawdza czy pliki dają się odczytać i raportuje uszkodzone. Radzi sobie nawet z DVD. Windows 95 do XP.

Configuration LifeGuard 3.6 - pozwala wykonywać kopie bezpieczeństwa plików konfiguracyjnych i głównych plików systemowych oraz odtwarzać zapisaną konfigurację w przypadku awarii. Windows 95, 98.

Windows Administrator 3.b+ - program do dostrajania systemu Windows (tweaking) dający dostęp do wielu „ukrytych” ustawień. Windows 95, 98.

ClipEditor 2.5 - pozwala zachowywać w pliku zawartość schowka systemowego, łączyć i używać ponownie tak zachowane "klipy". Windows 95, 98.

DLL Show 4.4 - pokazuje aktywne procesy i używane przez nie biblioteki DLL. Windows 95, 98.

Change Icon 1.1 - pozwala zmienić ikonę przypisaną do folderu, można np. przypisać specjalną ikonę do folderów zawierających pliki muzyczne, inną do tych z plikami tekstowymi itp. Działa pod Windows od 95 do XP.

Free Desktops 1.20.12 - cztery wirtualne plulpity. Dla użytkowników Linuksa to codzienność, ale pod Windows raczej nie. Windows 95 do XP.

DeskMenu - prezentuje zawartość pulpitu w postaci menu rozwijanego kliknięciem ikony w zasobniku systemowym (obok zegara). Nie trzeba "odkrywać" pulpitu. Windows 95 do XP.

MP3 Organizer 2.1 - organizator i odtwarzacz plików MP3. Windows 95 do XP.

FastFolders 2.3 - rozszerzenie menu kontekstowego systemu Windows o szybki dostęp do plików i folderów. Windows 95 do XP.

FTP-Commander 2.03 - klient usługi FTP. Wygodny, dwupanelowy interfejs, wadę stanowi (jak dla mnie) brak sygnalizacji postępu podczas transferu plików. Windows 95 do XP.

Plummander 1.0 - menedżer plików (śliwek), umieszczonych w folderach (na gałęziach), na dysku (na drzewie). Koncepcja będąca swoistą fuzją pomysłów Norton Commandera i eksploratora Windows. Program miał wyznaczać nowe trendy w obsłudze plików. Mnie nie przekonuje. Działa pod Windows 95 do XP.

Graph Paper Printer 3.31 - potrzebujesz papieru milimetrowego? A może nutowego, albo do wykresów kołowych, albo z siatką Mercatora? Ten program służy do drukowania na papierze różnorodnych siatek współrzędnych. Może być ratunkiem na wypadek zamknięcia lub braków w zaopatrzeniu lokalnego sklepu papierniczego. Windows 95 do XP.

LOGO - logiczna gra planszowa. Odsłaniając kolejne pola spróbuj odtworzyć wzorcowy układ. Windows 95 do XP.

WinRescue 95 v 9.07 - wykonuje kopie bezpieczeństwa ważnych plików systemu i umożliwia ich odtworzenie po awarii. Windows 95, 98.

Biblioteki msvcr71.dll i msvcp71.dll - niezbędne do uruchamiania K-Meleona KM-16-Fxxxx pod kontrolą Windows 98 (z KernelEx).

Regmon 4.12 - pokazuje jakie procesy i po co odwołują się do rejestru systemowego. Windows 95, 98.

PrcView 3.1.0.2 - pokazuje aktywne procesy, używane przez nie biblioteki DLL, zajęte obszary pamięci, pozwala zmienić priorytet procesu itp. Windows 95, 98.

WinTop 1.2 - pozwala ustawić dowolne okno (np. kalkulatora czy notatnika) w trybie "zawsze na wierzchu", nawet jeśli aplikacja sama w sobie nie ma takiej funkcjonalności. Windows 95, 98.

Digital Audio Copy 1.47 - kopiowanie do plików dźwiękowych ścieżek z płyt audio CD. Windows 95 do XP.

Add/Remove Pro 1.02 - wczesna wersja dość znanego narzędzia do dezinstalacji programów. Windows 95 do XP.

DoubleDesktop - dwa wirtualne pulpity, przełączanie kliknięciem ikony w zasobniku systemowym. Użytkownicy systemu Linux przyzwyczajeni są do dysponowania kilkoma pulpitami, ja pod Windows jakoś nigdy nie odczuwałem takiej potrzeby. Jeśli jednak ktoś chce, to można. Windows 95 do XP.

Above & Beyond - organizator informacji osobistych (PIM). Windows 95 do XP.

CD/Spectrum Pro 3.5.3502 - odtwarzacz CD, analizator spektrum, odtwarzacz MP3. Windows 95 do XP.

Calc 98 v. 4.5 - kalkulator naukowo - inżynierski. Statystyka, finanse, konwersja jednostek, operacje macierzowe. Notacja algebraiczna lub RPN. Bezpłatna rejestracja. Windows 95 do XP.

Chess-it! 2.0 - proste szachy. Windows 95 do XP.

ASCII Master - wyświetla wirtualną klawiaturę pozwalającą wprowadzić praktycznie każdy znak dostępny w systemie. Windows 95 do XP.

EditPad 3.5.0 PL - prosty edytor tekstowy zbliżony funkcjonalnością do systemowego Notatnika Windows, ale pozbawiony jego ograniczeń. Interfejs w języku polskim. Windows 95 do XP. Ta wersja była rozpowszechniana jako „postcardware” (autor prosił o przysłanie mu pocztówki), jednak najnowsza jest całkowicie darmowa do użytku prywatnego. Chyba więc autor już widokówek nie zbiera. Za komercyjne wykorzystanie najnowszej wersji trzeba zapłacić. Dla mnie to prawdziwa perełka. Zwykle zamiast notatnika używam programu Notepad++, ale to dość rozbudowana aplikacja i w zastosowaniach domowych, na słabszych maszynach – chyba się przestawię.

Cryptext 3.0 - rozszerzenie możliwości powłoki Windows o możliwość szyfrowania plików (przede wszystkim tekstowych). Interfejs w języku niemieckim. Windows 95 do XP.

CLOSEALL 1.2 - jedyną funkcją tego programu jest zamknięcie wszystkich otwartych aplikacji Windows po kliknięciu ikony w zasobniku systemowym (obok zegara).

Disk Data 2.0 - program pozwala łatwo stwierdzić, które katalogi „pożerają” miejsce na dysku. Windows 95 do XP.

MemTurbo 1.0 - program wspomagający zarządzanie pamięcią: zwalnia pamięć operacyjną (poprzez zapisanie części danych w pliku wymiany) jeśli wolne zasoby spadną poniżej ustalonego poziomu. Windows 95, 98. Dotychczas byłem przeciwnikiem tego rodzaju programów uważając, że ich użycie nie daje wymiernych korzyści, a prowadzi do pogorszenia stabilności systemu. Tym razem jednak po zainstalowaniu na mojej Toshibie Satellite Pro 420CDT (a ten komputer ma naprawdę mało pamięci) zostałem pozytywnie zaskoczony: system ani razu się nie „wyłożył”, a utrzymywanie kilku kilobajtów wolnego fizycznego RAM-u wpłynęło na zauważalną poprawę „responsywności” pamięciożernych aplikacji. Zainstalowałem na drugim, trochę mocniejszym notebooku (Toshiba Portege 3440CT) i testuję dalej.

PACT Ghosts 98 - zestaw narzędzi, których ikony pojawiają się jako "duszki" w zasobniku systemowym (obok zegara). Mnie nie zachwyca, ale cóż szkodzi sprawdzić? Windows 95 do XP.

IrfanView 3.07 - jeśli mówimy o przeglądarce plików graficznych, to większość użytkowników komputerów PC z systemem Windows od razu myśli „IrfanView”. Chyba jedyną wadą tego programu jest, że nie można z niego bezpłatnie korzystać w firmie. Ta wersja jest dość stara, ale bardzo „lekka” (jeszcze nie jest „kombajnem” multimedialnym) i funkcjonalna. Windows 95 do XP.

Visual Basic 4.0 runtime - biblioteki Visual Basic 4.0 niezbędne do uruchamiania niektórych programów. Wersje 16-bit i 32-bit. Niektóre z prezentowanych tu programów wymagają ich do pracy (jest to wyraźnie napisane w dokumentacji), ale jeśli nie używamy takich programów, nie zaśmiecajmy systemu instalacją bibliotek.

Icon Ex 3.0 - umożliwia ekstrakcję ikon "zaszytych" w plikach DLL i EXE oraz zapisywanie ich w pojedyńczych plikach ICO. Windows 95 do XP.

KillWin - automatycznie zamyka system, wylogowuje użytkownika lub restartuje komputer o zadanej godzinie. Wprawdzie można to zrobić inaczej, ale ta aplikacja jest całkiem wygodna. Windows 95, 98.

Mamba 1.0 - gra zręcznościowa. Pająk może złapać w pułapkę węża, pod warunkiem, że będzie unikał głowy. Interfejs w języku niemieckim. Windows 95 do XP.

Monitor Matter Check Screen - generator obrazów kontrolnych, umożliwia testowanie monitorów CRT i LCD. Windows 95 do XP. Pozwala łatwo wykryć „martwe” i „gorące” piksele, nierównomierności podświetlania, zniekształcenia geometryczne i inne wady.

PicViewer 1.82 Lite - przeglądarka plików graficznych. Do prezentowanego powyżej IrfanView trochę jej brakuje, ale za to jest całkowicie darmowa. Windows 95 do XP.

Right Start Menu (RSM) - tworzy drugie menu Start, tym razem wywoływane z prawej strony, kliknięciem ikony w zasobniku systemowym. Pozycje w tym menu (maksymalnie 66) można dowolnie konfigurować. Windows 95, 98.

Super CD Player - odtwarzacz płyt audio CD. Windows 95 do XP.

Sizer 2.0 - pozwala szybko przeskalować aktywne okno do zdefiniowanego wcześniej rozmiaru. Przydatny dla webmasterów (można sprawdzić, jak prezentuje się projektowana strona przy konkretnej rozdzielczości ekranu), ale nie tylko. Windows 95 do XP.

TREESIZE 1.43 - oblicza wielkość wskazanego katalogu dyskowego oraz podkatalogów. Wywoływany z menu kontekstowego. Coś jak linuksowe polecenie du, ale z graficznym interfejsem Windows. Działa pod Windows 95 do XP.

Tweak UI 98 - narzędzie do zaawansowanej konfiguracji systemów Windows 95 i 98.

Magic Desktop 1.1 - jedyną funkcją tego programu jest ukrywanie ikon pulpitu Windows 9.x. Działa również pod XP, ale tam analogiczna funkcja jest łatwo dostępna z poziomu interfejsu systemu.

AddLink 1.01 - umożliwia łatwe dodawanie skrótów do dowolnego folderu w menu START poprzez rozszerzenie funkcjonalności menu kontekstowego. Zawsze robiłem to za pomocą Exploratora (prawy klawisz myszy na przycisk „Start” i następnie „Eksploruj”) i nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby szukać innego (prostszego?) sposobu, aż zobaczyłem ten program. Windows 95 do XP.

Screen Ruler 1.0 - ekranowa linijka wyskalowana w pikselach. Niedawno używałem podobnego narzędzia w formie dodatku do Firefoksa, ale ten program uważam za wygodniejszy. W dodatku nie jest związany z żadną przeglądarką. Windows 95 do XP.

Kończę ten cykl wpisów, pudełko z dyskietkami trafia na strych, gdzie doczeka swojego końca. Nie jest to jednak pożegnanie ze starym oprogramowaniem. W ciągu wielu lat korzystania z komputera zdołałem zebrać bardzo pokaźną kolekcję programów, właściwie na każdą okazję. Niektórych używam do dzisiaj, innych używałem kiedyś w przeszłości, jeszcze inne wypróbowałem, niektórych nigdy nawet nie uruchomiłem. Od czasu do czasu coś z tego wyciągnę, kiedy nadarzy się okazja.

A może mam w swojej kolekcji coś, co was interesuje? Dajcie znać w komentarzach. Mogę spróbować poszukać konkretnego tytułu, albo aplikacji do wykonywania konkretnych zadań. Zaznaczam tylko, że publikuję wyłącznie programy należące do kategorii shareware lub freeware. O komercyjne proszę nawet nie pytać.

środa, 9 września 2015

Z Krainy Wiecznych Bajtów - część 2

The Odd Ball 2.0 - prosta gra logiczna dla DOS. Spośród dwunastu kul trzeba wskazać jedną o innej wadze, ale na szalkach wagi trzeba zawsze umieszczać po cztery kule. Oczywiście chodzi o to, żeby rozwiązać zadanie wykonując jak najmniej ważeń. Działa również pod Windows od 3.1x do XP.  Rodge Rock in Retro Active - gra dla DOS, klasyczna dwuwymiatowa "strzelanka". Działa również pod Windows, od 3.1x do XP. 
WPlot 1.8.1 - program do robienia wykresów. Obsługuje zbiory danych dyskretnych (np. wyników pomiarów), funkcje 2D i 3D, wyznacza transformaty Fouriera, uśrednia i wygładza przebiegi itp. Działa we wszystkich wersjach Windows od 3.1x do XP.

VidRes 1.1 - umożliwia chwilową zmianę rozdzielczości obrazu bez restartu systemu i bez zapisywania ustawień na stałe. Windows 3.1x do 98.  Testcard for Windows 1.0 - generator prostych obrazów kontrolnych umożliwiający przetestowanie karty graficznej i monitora. Windows 3.1x do XP.  Tego typu programy były szczególnie przydatne w epoce monitorów kineskopowych, ale i teraz można sprawdzić, czy na monitorze nie występują "martwe" piksele, albo czy karta graficzna nie generuje jakichś dziwnych artefaktów.  SuperClip 2.3 - przeglądarka schowka systemowego z możliwością zapisania przechwyconego obrazu w całości lub zaznaczenia fragmentu. Windows 3.1x do 98.  Pretty Good Solitaire 1.2 - zestaw 15 pasjansów. Windows 3.1x do XP.   Win On Top 4.1 - umożliwia ustawienie dowolnego okna (np. kalkulatora) w trybie "zawsze na wierzchu", nawet jeśli w danym programie nie przewidziano takiej opcji. Windows 3.1x do XP.   MOD 4 WIN 1.10 - odtwarzacz plików muzycznych w formacie MOD (Commodore AMIGA, SoundTracker, NoiseTracker, ProTracker). Windows 3.1x do 98.   MemWatch - monitor różnych obszarów pamięci systemu Windows. Niestety w odróżnieniu od systemowego miernika zasobów Windows 98 ikona po zminimalizowaniu nie jest aktywna i nic nie pokazuje. Windows 3.1x do 98. Działa również pod XP, ale nie daję głowy, że informacje są rzetelne.    Kith & Kin 3.0 - budowanie drzew genalogicznych i baza danych o członkach rodziny. Windows 3.1x do XP.  Guitar Teacher 2.0 - program do nauki chwytów gitarowych: warianty, inwersje, drukowanie, odgrywanie wskazanych akordów przy pomocy syntezatora MIDI, strojenie gitary "na słuch" przez porównywanie z generowanym dźwiękiem wzorcowym itp. Windows 3.1x do XP.   Grabit Pro 5.0 - program do robienia zrzutów ekranu. Zapisuje pliiki w formacie BMP. Działa pod Windows 3.1x do XP, ale dla tego ostatniego nie polecam: są nowsze, lepsze programy.  Gold Wave 3.03 - stary ale bardzo dobry edytor plików dźwiękowych w formacie WAV. Odznacza się niespotykaną dzisiaj realizacją funkcji zapisywania dźwięku: należy najpierw "zarezerwować" odpowiedniej długości plik, który jest "wypełniany" w trakcie nagrywania. Dzięki temu przy nagrywaniu na słabszym sprzęcie nie występują zakłócenia spowodowane opóźnieniami w dostępie do dysku. Wersja shareware ma ograniczoną liczbę poleceń edycyjnych w jednej sesji, ale do nagrywania i prostej obróbki dźwięku wystarczy. W razie czego można zamknąć program i otworzyć ponownie - licznik wystartuje od nowa. 
Efofex Graph - program wykonuje wykresy funkcji jednej zmiennej. Windows 3.1x do XP.  Arasan 2.1 - po prostu szachy. Siła gry podobno wystarczająca na amatora. Windows 3.1x do 98. Pod XP również działa, ale przy wyjściu z programu generuje komunikat błędu.   AllChars - modyfikuje obsługę klawiatury umożliwiając wprowadzanie znaków specjalnych i narodowych za pomocą kombinacji z użyciem klawisza Ctrl. Niestety nie nadaje się do wprowadzania polskich liter, poza tym w polskiej wersji Windows nie wszystkie kombinacje działają zgodnie z dokumentacją. Windows 3.1x do 98.  Judy's Tenkey - rozbudowany kalkulator z historią operacji w postaci emulowanej taśmy papierowej. Może pracować w notacji klasycznej, ONP lub naśladować sumator mechaniczny. Funkcje naukowe, finansowe, statystyczne. Działa z każdą wersją Windows od 3.1x do XP. 

wtorek, 1 września 2015

Z Krainy Wiecznych Bajtów - część 1

Zaczęło się od tego, że przypadkiem znalazłem pudło po butach pełne dyskietek 3,5" dołączanych do czasopisma PC World Komputer z lat 1996 - 2000. Nasunęły mi się dwa pytania: po pierwsze, czy tak stare dyskietki dadzą się w ogóle odczytać, i po drugie, czy mogą tam być jakieś programy warte zachowania, zanim dyskietki wylądują na strychu (gdzie najprawdopodobniej ulegną zniszczeniu z powodu bardzo dużych wahań temperatury) lub w koszu do zbiórki odpadów.

Uzyskanie odpowiedzi na pierwsze pytanie wydawało się proste, gdyż dysponuję komputerami wyposażonymi w napędy dyskietek. Okazało się jednak, że zamieszczone oprogramowanie spakowane jest autorskim programem PC World Komputer, który nie działa pod Windows XP, zaś mój notebook Toshiba Portege 3440CT z Windows 98 jest akurat "beznapędowcem". Do akcji wkroczyła zatem stareńka Toshiba Satellite Pro 420 CDT wyposażona w Windows 98 pierwszej edycji. Okazało się, że po wystartowaniu komputera "w trybie MS-DOS" można uruchomić program z PC World Komputer i dobrać się do zawartości dyskietek. Co więcej: prawie wszystkie dyskietki dają się odczytać bez jakichkolwiek problemów (najstarsze po niemal 20 latach!), a tylko niektóre wymagają "odświeżenia" w postaci skopiowania zawartości na twardy dysk (czasem trzeba wybrać komputer, na którym dyskietka "się czyta") i powrotnego skopiowania na świeżo sformatowaną dyskietkę.

Owocem tych działań będzie rozpoczynany właśnie cykl wpisów, w których prezentuję oprogramowanie wywołane z Krainy Wiecznych Bajtów. Nie zamierzam oczywiście publikować wszystkiego: nie interesują mnie na przykład stare antywirusy, wersje demonstracyjne programów pozbawione podstawowej funkcjonalności czy ograniczone czasowo, chociaż dopuszczam programy shareware z zaznaczonym w warunkach licencji okresem testowania, pod warunkiem że program tego nie pilnuje i nie przestaje działać. Ponadto programy muszą się wykazywać przynajmniej minimalną użytecznością (choćby tylko do rozrywki) i działać pod kontrolą systemu Windows w wersji co najmniej 98 ("czysty" DOS już raczej chyba nikogo nie zainteresuje).  Wszystkie pozostałe niech pozostaną na zawsze w Krainie Wiecznych Bajtów.

Dla użytkowników systemu Windows w wersji nowszej niż XP mam złą wiadomość: żaden z przywoływanych tu programów nie zadziała w waszym systemie. Podziękujcie Microsoftowi za zerwanie wstecznej kompatybilności z aplikacjami 16-bitowymi. Pozostają emulatory w rodzaju DOSBox, albo maszyny wirtualne ze starszym systemem operacyjnym (uwaga: na system - gościa trzeba mieć licencję!), ja się tym jednak zajmował nie będę. Chcecie, to próbujcie.

A zatem, do dzieła!

HEXEDITEdytor plików binarnych w trybie heksadecymalnym i znakowym. Nie posiada funkcji deasemblacji. Program dla systemu DOS, działa również w oknie Windows (od 3.x do XP).   Break Free 3DGra zręcznościowa dla DOS. Trzeba utorować sobie drogę ucieczki przebijając ściany. Działa również pod Windows (3.x do XP) na pełnym ekranie.  Pako 2Po prostu wersja Pacmana dla systemu DOS. Działa również pod Windows (3.x do 98). 
BrainStorm ProUkładanka logiczna. Program dla DOS, działa pod Windows od 3.1x do 98 na pełnym ekranie.  Sparkle MenuRozszerzenie języka skryptowego systemu DOS o możliwość kreowania interaktywnych menu z efektami graficznymi i dźwiękowymi. W zasadzie dla pracujących w "czystym" DOS-ie (jeśli są jeszcze tacy), albo jako ciekawostka. Działa również w systemach Windows od 3.x do 98, w oknie DOS i na pełnym ekranie. 
Honk Kong Mah JongGra logiczna dla systemu DOS nawiązująca do tradycji chińskiej. Zasadami gry różni się od programów o podobnej nazwie tworzonych dla Windows. Warto zobaczyć. Działa również pod Windows (3.x do XP).  Ultimate CalculatorKalkulator naukowy w stylu "retro" obsługiwany przy pomocy tekstowych poleceń. Wprawdzie każdy "okienkowy" system operacyjny ma dołączony kalkulator, ale ten "potrafi" np. rozwiązywać równania i rysować wykresy funkcji. DOS, działa pod Windows (3.x do XP) w oknie i na pełnym ekranie. 
PerspectusProsty program do tworzenia stereogramów metodą losowych punktów. Obrazy tego typu nie wymagają do oglądania żadnych specjalnych okularów, ale trzeba chwili dla "nauczenia" wzroku odpowiedniego sposobu patrzenia. W Internecie jest mnóstwo tego rodzaju stereogramów, teraz można tworzyć własne. Wrażenie głębi jest bardzo sugestywne. Program dla DOS, działa również pod Windows (3.x do 98).   3-D PitfallGra zręcznościowa dla DOS, klon słynnego Tetrisa, ale... w trzech wymiarach!. Sami sprawdźcie, jak to wpływa na grę. Działa również pod Windows (od 3.10 do 98) w trybie pełnoekranowym. Pod Windows XP w zasadzie działa, ale z problemami: nieczytelne napisy, kłopotliwe wyjście z aplikacji.   1 on 1 = 3!!Ten program o dziwnej nazwie, chociaż nie pochodzi z dyskietki PC World Computer, zasługuje moim zdaniem jak najbardziej na wywołanie z Krainy Wiecznych Bajtów. Czy ktoś z młodszych czytelników tego bloga wie, co to był dBase III? To system obsługi relacyjnych baz danych wraz ze zintegrowanym językiem programowania dla systemu DOS, umożliwiający realizację nawet bardzo złożonych projektów, takich jak np. oprogramowanie do obsługi magazynów, bibliotek, sklepów czy instytucji samorządowych. Na jego podstawie powstało wiele klonów, jak FoxBASE czy Clipper, aplikacje użytkowe powstałe za ich pomocą bywają używane do dziś, zaś pliki DBF stały się standardem i nadal mogą być importowane jako źródło danych do wielu współczesnych programów. I oto otrzymujecie do przetestowania taki właśnie system, kompatybilny z  FoxBASE+, ale należący do kategorii shareware! Myślę jednak, że można go traktować (podobnie jak większość zamieszczonych tu programów) jako oprogramowanie porzucone (abandonware), gdyż firma przyznająca się do jego autorstwa wydaje się nie mieć nic wspólnego z istniejącą obecnie korporacją o tej samej nazwie. Font Spec ProMenedżer czcionek dla Windows (od 3.x do XP). Pozwala przeglądać i drukować wzory czcionek, instalować i odinstalowywać czcionki w systemie, tworzyć grupy czcionek np. związanych z konkretnym projektem oraz zarządzać nimi itp. Osługuje czcionki True Type i Adobe Type. 
Smart'n StickyEdytor do projektowania samoprzylepnych etykiet. W tej dziedzinie może dorównywać profesjonalnym programom graficznym, jak np. Corel Draw. Działa pod Windows od 3.x do XP, nie wymaga instalacji.
Kye 2.0Gra logiczno-zręcznościowa. Coś pomiędzy Pacmanem i Sokobanem. Działa pod Windows od 3.x do XP.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Jak drukować bez sterowników?

Problem zaczął się od zakupu urządzenia wielofunkcyjnego HP DeskJet 1050. Właściwie, to potrzebowałem tylko skanera (w starym zużyła się lampa i zostawiał smugi), ale okazało się, że taniej jest kupić skaner z drukarką niż sam skaner płaski. No cóż, takie czasy.

Skoro jednak „przy okazji” stałem się posiadaczem całkiem przyzwoitej drukarki (na pewno lepszej od używanego dotąd Lexmarka Z25), to jak na niej drukować z mojego notebooka z Windows 98? Niestety, sterownika dla Windows 98 dla tej drukarki nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Więc co: pozostaje zapisywać dokumenty na pendrive, przenosić na komputer stacjonarny (z Windows XP) i tam drukować? Można i tak, ale co, jeśli główny komputer jest akurat zajęty przez kogoś z rodziny? Czekać? Prosić? Przeganiać (i powodować konflikty rodzinne)?

Znacznie lepiej byłoby, gdyby dało się drukować wprost z notebooka za pośrednictwem domowej sieci komputerowej. Tu jednak zaczynają się „schody”: o ile udostępnienie w sieci drukarki podłączonej do komputera stacjonarnego nie nasuwa problemów, podobnie jak instalacja drukarki sieciowej na innym komputerze z Windows XP, to z Windows 98 mamy problem. Podczas instalacji system żąda sterownika, a tego nie ma.

Na szczęście sprawa nie jest beznadziejna. Należy najpierw skonfigurować wirtualną drukarkę postscriptową (proszę się nie przerażać: PostScript to taki standardowy język opisu strony używany w poligrafii) drukującą na fizycznym urządzeniu podłączonym do komputera z Windows XP, a następnie taką drukarkę udostępnić w sieci. Z instalacją drukarki sieciowej w Windows 98 nie będzie już problemu: PostScript jest standardem i jest obsługiwany przez praktycznie każdy system operacyjny.

Konfigurujemy drukarkę wirtualną

Nie będę ukrywał: nie jest to proste, zwłaszcza dla kogoś mniej obeznanego z techniką komputerową w ogóle, a systemem Windows w szczególności. Mam jednak nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu każdy będzie w stanie takie zadanie wykonać. Całość jest opisana w języku angielskim tutaj i tutaj. Poniżej prezentuję pewną kompilację tych rozwiązań, z nieznacznymi modyfikacjami.

Potrzebne będą:
GhostScript – programowy interpreter języka PostScript, kompilacja dla Windows
GSview – przeglądarka plików PostScript
RedMon – umożliwia przekierowanie portu drukarki do programu
cmdow.exe – do zarządzania oknami z poziomu konsoli znakowej (nie jest niezbędny, ale ułatwia życie)

Zaczynamy oczywiście od podłączenia i skonfigurowania drukarki fizycznej na maszynie z Windows XP. Tutaj jedyną „wyrocznią” jest fabryczna instrukcja obsługi. W niektórych przypadkach wymagane jest najpierw podłączenie drukarki, a potem instalacja oprogramowania, w innych – dokładnie na odwrót, a w przypadku HP DeskJet 1050 jakby „w połowie”: trzeba rozpocząć instalację oprogramowania, a drukarkę podłączyć w momencie pojawienia się stosownej informacji na ekranie. Dla zaoszczędzenia kłopotów koniecznie sprawdźmy, czy wszystko jest w porządku, drukując stronę testową.

Następnie przechodzimy do instalacji niezbędnego oprogramowania, w kolejności: GhostScript, GSview, RedMon, cmdow. Katalogi w których instalowane jest oprogramowanie możemy wybrać dowolnie lub pozostawić domyślne, ale ja wybrałem następująco (przyda się dla ustalenia uwagi):

GhostScript – D:\Winprog\gs\gs9.05 (u siebie zainstalowałem GhostScript w wersji 9.05)
GSview – D:\Winprog\gs\gsview
RedMon – D:\Winprog\gs\RedMon
cmdow.exe – C:\Util (program nie wymaga instalacji, po prostu kopiujemy plik)

Pora na skonfigurowanie wirtualnej drukarki. Klikamy „Start” → „Drukarki i faksy” (dla Windows XP Home Edition: „Start” → „Panel sterowania” → „Drukarki”) i otwieramy kreatora nowej drukarki („Dodaj drukarkę”). Wybieramy opcję „Drukarka lokalna podłączona do tego komputera”.

W oknie wyboru portu drukarki zaznaczamy „Utwórz nowy port” i z rozwijanej listy wybieramy typ portu: „Redirected Port”. Jeśli prawidłowo zainstalowaliśmy RedMon, taka opcja będzie dostępna. Jeśli dodajemy pierwszy przekierowywany port drukarki, zaproponowaną nazwą będzie „RPT1:”. Nie zmieniajmy tego.

Teraz wybieramy jakiś dostępny w systemie sterownik drukarki postscriptowej. Dobrym wyborem będzie HP Color LaserJer 4500 PS.


Jako nazwę drukarki podajemy coś prostego, np. „GS PS Printer” (bo to nie jest w rzeczywistości HP Color LaserJet, niech więc się poprawnie kojarzy), nie włączamy (na razie) udostępniania drukarki i nie drukujemy strony testowej (nie wydrukuje się).

Zanim wykonamy konfigurację portu drukarki przygotujmy prosty plik wsadowy. U mnie nazywa się on gsprt.bat i jest zapisany w katalogu C:\Bat. Oto jego zawartość:

c:\util\cmdow @ /HID
D:\Winprog\gs\gsview\gsview\gsprint.exe -printer "HP Deskjet 1050 J410 series" -color -


Proszę zwrócić uwagę na następujące szczegóły:
  1. poprawną ścieżkę do pliku gsprint.exe – znajduje się on w katalogu, w którym zainstalowaliśmy GSview; jeśli jest to inny katalog niż u mnie, trzeba ją zmodyfikować
  2. poprawną nazwę drukarki fizycznej – musi być dokładnie taka, jak w systemie, liczy się wszystko: wielkie i małe litery, odstępy itp.
  3. znak „-” na końcu, poprzedzony odstępem – jest konieczny.
Teraz przystępujemy do konfiguracji portu. Klikamy prawym klawiszem myszy nazwę naszej nowej drukarki (w oknie „Drukarki i faksy”), wybieramy „Właściwości”, klikamy zakładkę „Porty” i mając zaznaczony port „RPT1:” klikamy przycisk „Konfiguruj port”. W oknie właściwości wprowadzamy ścieżkę do naszego pliku wsadowego, jak na poniższej ilustracji. W celu uniknięcia pomyłki warto posłużyć się przyciskiem „Browse” i wskazać właściwy plik. Klikamy „OK” i zamykamy okno właściwości drukarki.


Dopiero teraz możemy spróbować wydrukować stronę testową (prawy klawisz myszy na nazwie drukarki, „Właściwości” → „Drukuj stronę testową”). Jeśli drukarka nie działa, to najprawdopodobniej zrobiliśmy gdzieś błąd w ścieżce dostępu do pliku gsprint.exe w gsprt.bat, a jeśli podczas drukowania pojawia się okno dialogowe wyboru drukarki – prawdopodobnie zrobiliśmy błąd w nazwie drukarki podanej w tym samym pliku.

Gdy wszystko działa dobrze, udostępniamy drukarkę w sieci (prawy klawisz myszy na nazwie drukarki, „Udostępnianie”). Wybierzmy jakąś krótką ale kojarzącą się z funkcjonalnością nazwę drukarki sieciowej, ja nazwałem ją GSPrinter.


Dygresja 1

Tak skonfigurowana wirtualna drukarka może się przydać nie tylko do udostępniania w sieci, ale również w systemie lokalnym, jeśli potrzebujemy jakichś specjalnych opcji wydruku. Spróbujcie na przykład wydrukować coś w odbiciu lustrzanym. Mogę się założyć, że jeśli tylko wasza drukarka nie jest jakimś super-hiper wypasionym profesjonalnym (i odpowiednio drogim) modelem – sterownik nie ma takiej funkcji. Na naszej drukarce postscriptowej da się to zrobić zawsze, niezależnie od tego, jakim fizycznym urządzeniem dysponujemy.
 

Dygresja 2

Jeśli ktoś przestudiował wskazane na początku dokumenty źródłowe mógł zauważyć, że podany tam sposób konfigurowania portu drukarki wirtualnej jest nieco inny, w szczególności nie jest używany żaden plik wsadowy. W takim jednak przypadku podczas drukowania program gsprint.exe (lub gswin32c.exe) wyświetla swoje okno. Jeśli komputer udostępniający drukarkę służy jedynie jako serwer wydruku, w niczym to nie przeszkadza. Rzecz ma się jednak inaczej, gdy jest wykorzystywany do normalnej pracy. Moja modyfikacja powoduje, że okno pojawia się tylko na ułamek sekundy, po czym jest ukrywane. Odpowiada za to pierwszy wiersz pliku wsadowego.


Drukujemy w sieci

Powróćmy teraz do systemu Windows 98, aby podłączyć się do drukarki sieciowej. Powinno to być proste: „Start” → „Ustawienia” → „Drukarki” → „Dodaj drukarkę” → „Dalej” → zaznaczamy „Drukarka sieciowa” → „Dalej” → przy wyborze ścieżki sieciowej lub nazwy kolejki klikamy przycisk „Przeglądaj” → rozwijamy listę zasobów udostępnianych przez nasz stacjonarny komputer → zaznaczamy udostępnioną drukarkę → „OK”.


Prawidłowa ścieżka sieciowa zostanie wprowadzona w okno dialogowe. Klikamy „Dalej” i pojawia się okno wyboru sterownika drukarki.


Teraz wybieramy jakąś drukarkę postscriptową dostępną w systemie. Ja uzyskuję dobre wyniki pod Windows 98 ze sterownikiem HP Color LaserJet PS. Klikamy „Dalej” i zmieniamy nazwę drukarki na nazwę modelu urządzenia rzeczywistego (można też fantazjować, ale po co?). Klikamy „Dalej”, pozostawiamy zaznaczenie przy „Drukuj stronę testową” i klikamy „OK”.

Jeśli wszystko poszło dobrze, na drukarce powinniśmy otrzymać mniej więcej to:


Czasem jednak Windows 98 bywa kapryśny i podczas próby wyszukania drukarki sieciowej możemy otrzymać komunikat, że przeglądanie sieci nie jest możliwe, albo na liście wyświetlonych komputerów brakuje akurat tego, który udostępnia drukarkę.

W takim przypadku, nie wdając się na razie w przyczyny tego stanu rzeczy, spróbujmy innej drogi. Klikamy prawym klawiszem myszy ikonę „Otoczenie sieciowe” na pulpicie i wybieramy „Znajdź komputer...”. W wyświetlonym oknie dialogowym wpisujemy nazwę komputera udostępniającego drukarkę (u mnie nazywa się on Mc1) i klikamy przycisk „Znajdź”. Jeśli tylko sieć działa prawidłowo, nazwa odnalezionego komputera pojawi się na liście wyników.


Klikamy dwukrotnie na ikonie komputera i otwiera się okno z udostępnianymi przez niego zasobami.


Teraz klikamy dwukrotnie ikonę wybranej drukarki, następnie „Tak” (no przecież wiemy, że drukarkę należy zainstalować przed użyciem), potem „Dalej” i już jesteśmy w znanym oknie wyboru sterownika.

Windows Vista/7/8/8.1

Czy zakupiliście już laptopa (a może komputer stacjonarny) z jednym z najnowszych systemów Microsoftu? Czy wyrzuciliście już swoją jeszcze nie tak starą i całkowicie sprawną drukarkę, bo nie ma do niej sterownika dla nowych „okienek”? Jeśli jeszcze nie, to proszę się zastanowić: w analogiczny do powyżej opisanego sposób możemy udostępnić w domowej sieci starszą drukarkę dla nowej wersji Windows.

Komunikatory, serwisy społecznościowe i różne inne takie

Nadeszła wreszcie pora żeby poruszyć temat komunikatorów i serwisów społecznościowych. W końcu dla wielu (czyżby większości?) użytkowników Internet kojarzy się przede wszystkim z Facebookiem, NK (dawniej Nasza Klasa), Skype'em, GG (dawniej Gadu-Gadu) i tym podobnymi, a najważniejsze to mieć nieprzerwany kontakt z rzeszą znajomych i możliwość niezwłocznego publikowania zdjęć z wakacji, zabawnych filmików, złotych myśli, zwierzeń „od serca”, poglądów politycznych i co tam kto jeszcze zdoła wymyśleć. No a jeśli ktoś nie ma konta na Facebooku, w GG czy Skypie? To przecież tak, jakby w ogóle nie istniał!

Skoro tak, to wyobraźcie sobie, że czytacie tekst napisany przez ducha, bo do niedawna nie miałem konta w żadnym serwisie społecznościowym i nie używałem żadnego komunikatora. W końcu jednak zostałem zmuszony do zainstalowania Skype'a na komputerze domowym (z Windows XP) po prostu dlatego, żeby w ogóle zobaczyć „z czym to się je”. Zainstalowałem jakieś dwa lata temu, wykonałem jedno połączenie video, uznałem że wszystko doskonale działa i na tym koniec. Już nawet kamerę odłączyłem od komputera, bo stwierdziłem, że nie odczuwam żadnej potrzeby aby z niej korzystać.

Podobnie było z polskim komunikatorem Gadu-Gadu. Potrzebowałem go bo takiej formy kontaktu życzył sobie sprzedawca na Allegro od którego kupiłem jakiś towar. Pobrałem zatem mobilną wersję komunikatora, uruchomiłem, założyłem konto i skontaktowałem się ze sprzedawcą. Było to kilka lat temu i od tego czasu nie wykonałem ani jednego kontaktu. Teraz już pewnie nawet nie mam konta, bo w serwisie GG nieużywane numery po jakimś czasie wracają do puli.

No a serwisy społecznościowe? Tak, w końcu założyłem konto na Facebooku. Potrzebowałem informacji, którą jeden z moich znajomych opublikował tylko tam i nigdzie indziej. Dzisiaj jest to zresztą dobre źródło pozyskiwania informacji również od różnych instytucji czy stowarzyszeń. Jednakże nie publikuję na Facebooku żadnych wiadomości o sobie i nie poszerzam grona internetowych znajomych, a tych kilka osób które mam zarejestrowane, znam z „realu”. Szczerze mówiąc ilość osób do jakiej może w tym serwisie być propagowana informacja (zwłaszcza jeśli ktoś bezkrytycznie dołącza „wspólnych” znajomych lub przyjmuje zaproszenia) nie tyle mnie fascynuje, ile przeraża (no cóż: dinozaur).

Nie napiszę zatem nic sensownego na temat możliwości korzystania z komunikatorów i serwisów społecznościowych na starym sprzęcie. Niech się tym zajmie ktoś inny, ja nie mam motywacji.

Oswajanie Thunderbirda

Gdyby chodziło o ogromnego ptaka żyjącego ponoć w Ameryce Pólnocnej i zwanego przez tamtejszych Indian Ptakiem Gromem, albo o Teratornisa, wymarłego wielkiego ptaka drapieżnego z plejstocenu (chociaż niektórzy twierdzą, że wcale nie wymarł), to bym się poważnie zastanawiał, czy go oswajać. Na szczęście tym razem chodzi po prostu o program Mozilla Thunderbird do obsługi poczty elektronicznej, grup dyskusyjnych i kanałów informacyjnych (RSS), zatem nie ma się czego obawiać.

Używam Thunderbirda od wielu lat i wcale nie uważam się za eksperta. Nigdy nie przetestowałem wszystkich jego możliwości, korzystając tylko z tych, które wydawały mi się potrzebne i wygodne. Dlatego nie należy traktować tego opisu jako jakiejś wyczerpującej instrukcji obsługi programu. Nie będę się też zajmował podstawami jego instalacji i konfiguracji. Zainteresowani bez trudu znajdą potrzebne informacje w Internecie. Zamiast tego chciałbym skoncentrować się na kilku ustawieniach, które dla mnie samego okazały się przydatne. Być może pomogą również komuś innemu. Opisywane ustawienia zostały przetestowane w wersji 3.1.7 programu Thunderbird, w większości jednak dadzą się bez modyfikacji zastosować w nowszych wersjach, oraz w starszych 2.x.
  1. Nie lubię HTML-a
Nie lubię poczty elektronicznej w formacie HTML. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że w listach, również elektronicznych, interesuje mnie przede wszystkim informacja, forma ma zdecydowanie mniejsze znaczenie. Kiedy jednak rzeczywiście zachodzi potrzeba przesłania jakiegoś profesjonalnie wyglądającego dokumentu, to wolę, żeby był załączony jako plik w którymś z popularnych formatów (choćby PDF), a nie przygotowywany bezpośrednio w programie pocztowym. Poza tym HTML często jest wykorzystywany do włączania bezpośrednio do wiadomości różnych treści multimedialnych, co również mi nie odpowiada: list to list, a nie film czy prezentacja audiowizualna. Jeśli zachodzi potrzeba wysłania takich materiałów, można je również dołączyć do wiadomości jako załączniki. Wówczas to ja, odbiorca, mogę zdecydować, czy i kiedy otworzyć taki załącznik. Często też się zdarza, że wiadomość HTML przygotowana w jednym programie pocztowym nie wygląda dokładnie tak samo w innym. Może się na przykład okazać, że użyta przez nas czytelna i elegancka czcionka, u odbiorcy wyświetla się jako bardzo mała albo w ogóle nie taka, utrudniając czytanie. Zjawisko to występuje szczególnie często, gdy nadawca i odbiorca używają nie tylko różnych programów pocztowych, ale na dodatek różnych systemów operacyjnych, na przykład Windows i Linuksa. Wreszcie, co wcale nie jest najmniej istotne, wszelkie ataki na system za pośrednictwem poczty elektronicznej wymagają „przemycenia” na komputer ofiary szkodliwego kodu, którego zwyczajnie nie da się umieścić w „czystym” tekście. Bezpieczniej jest zatem, jeśli program pocztowy nie uruchamia automatycznie żadnego kodu zawartego w wiadomościach e-mail.

Dla takich jak ja dziwaków Thunderbird oferuje kilka przydatnych ustawień. Przede wszystkim możemy sprawić, żeby każda wiadomość, również ta nadana oryginalnie w formacie HTML, wyświetlała się w postaci „czystego” tekstu. W menu programu klikamy „Widok”, następnie rozwijamy „Wyświetlaj wiadomości jako” i zaznaczamy „Zwykły tekst”.


Uwaga: to jest ustawienie globalne. Będzie dotyczyło wszystkich kont pocztowych, a także np. kanałów informacyjnych, co niekoniecznie musi być zgodne z naszymi intencjami. Z drugiej strony, jeśli skonfigurujemy kanały RSS w sposób opisany poniżej, ustawienie sprawdzi się również w odniesieniu do tego typu informacji.

Zgodnie z zasadą „nie rób drugiemu, co tobie niemiłe” staram się również wysyłać wiadomości „czystym tekstem” i to nawet w odpowiedzi na list przygotowywany w formacie HTML. W tym celu w opcjach konfiguracji danego konta pocztowego odznaczmy pozycję „Twórz wiadomości w formacie HTML”.


To z kolei jest ustawienie lokalne, przypisane do danego konta pocztowego. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby używać różnych ustawień dla różnych kont.

Powiecie: „no dobrze, ale ja mam kilku odbiorców, którzy zdecydowanie preferują HTML”. Co wtedy? Wówczas można indywidualnie ustawić preferowany format wiadomości dla każdego odbiorcy wprowadzonego do książki telefonicznej. We właściwościach konta pocztowego pozostawiamy zaznaczoną opcję „Twórz wiadomości w formacie HTML”, a dla odbiorców preferujących format tekstowy otwieramy wizytówkę w książce adresowej i ustawiamy „Preferowany format otrzymywanych wiadomości” na „Tekstowy”. W takim przypadku wiadomość przygotowywana jest w formacie HTML i konwertowana do „czystego” tekstu w momencie wysyłki.

Ja jednak na ogół nie korzystam z tej możliwości. Konieczność ustawiania preferowanego formatu wiadomości dla każdego odbiorcy jest dla mnie uciążliwa. Byłoby to dobre, gdybym preferował format HTML, a tylko do kilku dziwaków wysyłał wiadomości tekstowe. Przy odwrotnych preferencjach narzędzie traci na wartości. Poza tym nie odpowiada mi fakt, że nie mam pełnej kontroli, w jaki sposób HTML jest konwertowany na tekst.
  1. Piszemy pod cytatem
Cytowanie fragmentów otrzymanej wiadomości podczas redagowania odpowiedzi bardzo ułatwia pracę, ponadto upodabnia korespondencję e-mail do naturalnego dialogu, co z kolei jest udogodnieniem dla odbiorcy. Ilustruje to poniższy, hipotetyczny fragment korespondencji.

>> Napisz, proszę, jaka tam u Ciebie pogoda, bo u nas ciągle leje i leje.

U nas w zasadzie pogodnie, chociaż wieje trochę za bardzo.

Wszystko się sprawdza, jeśli, zgodnie z zasadami netykiety, odpowiadamy pod cytowanym tekstem, oraz wycinamy te fragmenty oryginalnego tekstu, do których się nie odnosimy.

Nie wiem skąd wzięła się maniera (podejrzewam jednak, że została wprowadzona przez Microsoft poprzez domyślną konfigurację ich programów pocztowych), aby odpowiadać nie pod, ale nad cytatem. Oczywiście nikt się wtedy nie bawi w wycinanie czegokolwiek. Takie podejście ma może uzasadnienie w biznesie, jeśli chcemy mieć w jednej wiadomości całą historię korespondencji. W kontaktach prywatnych powoduje to jednak powstawanie niepotrzebnych „ogonów”, których nikt nie czyta, a zwiększają ruch w sieci i zajmują miejsce na dyskach przeznaczonych do przechowywania poczty. Szczególnie źle widziane są takie praktyki na forach dyskusyjnych.

Thunderbird w domyślnej konfiguracji powinien mieć włączone automatyczne cytowanie oryginalnej wiadomości i ustawiać kursor pod cytatem. Nie jestem pewny, czy tak jest we wszystkich wersjach, warto zatem sprawdzić. Odpowiednie ustawienia znajdują się w opcjach konfiguracji kont (druga ilustracja).
  1. Filtrujemy spam
Niechciane wiadomości to w dzisiejszych czasach prawdziwa plaga. Wystarczy założyć konto poczty elektronicznej i przez pewien czas normalnie go używać, żeby masowo zaczęły przychodzić e-maile promujące rewelacyjne sposoby na powiększenie tego i owego, schudnięcie o 20 kg w tydzień, zarobienie milionów bez żadnego nakładu pracy, czy też po prostu oferujące towary, bez kupienia których nie będziemy w stanie przeżyć ani chwili dłużej. Oczywiście możemy nie czytać tych bzdur, ale one zwyczajnie przeszkadzają: w natłoku spamu można przeoczyć jakąś istotną wiadomość, a w skrajnym przypadku skrzynka się przepełni.

Thunderbird ma wbudowany bardzo dobry automatyczny filtr antyspamowy, który włączamy i konfigurujemy niezależnie dla każdego konta pocztowego (Narzędzia → Konfiguracja kont). U mnie wygląda to tak:


Teraz wystarczy tylko trochę konsekwencji: niechcianych e-maili nie kasujemy od razu, tylko oznaczamy jako „niechciane”. Przeglądamy też od czasu do czasu folder ze spamem, i jeśli jakieś listy zostały błędnie zakwalifikowane, oznaczamy je jako „pożądane”. W ten sposób filtr „uczy się” naszych preferencji i działa coraz bardziej niezawodnie. Pamiętać jednak należy, że to tylko automat: zawsze może się zdarzyć, że jakaś oczekiwana wiadomość wyląduje w folderze ze spamem. Dlatego nie polecam konfigurowania filtru antyspamowego na przenoszenie e-maili bezpośrednio do kosza.

Jeśli korzystamy z darmowych kont poczty elektronicznej udostępnianych przez portale internetowe, mamy do czynienia z jeszcze jedną kategorią e-maili: informacjami reklamowymi wysyłanymi przez macierzysty portal. Wyrażenie zgody na otrzymywanie takich wiadomości jest zwykle warunkiem uruchomienia konta. Powiedzmy sobie jednak otwarcie: wprawdzie wyraziłem zgodę na to, że takie wiadomości będą do mnie wysyłane, ale to wcale nie oznacza, że będę je czytał. Reklamy nadsyłane przez portal uważam za taki sam spam, jak każde inne. Filtr antyspamowy nie nadaje się jednak do usuwania tego rodzaju poczty, bardzo szybko zaczęłyby być „wycinane” także wiadomości pożądane. Należy skorzystać z innego mechanizmu.

Jedną z „mocniejszych” właściwości Thunderbirda jest możliwość konfigurowania własnych filtrów umożliwiających segregowanie i wstępną obróbkę wiadomości. Dostęp uzyskujemy poprzez „Narzędzia” → „Filtrowanie wiadomości”, dla każdego konta pocztowego można utworzyć niezależny zestaw filtrów.

W celu pozbycia się e-maili reklamowych z portali wykorzystamy fakt, że często nie wysyłają one poczty do każdego użytkownika indywidualnie, ale „idą na łatwiznę” korzystając z adresów „grupowych”. W polu „Adresat” możemy wówczas znaleźć wyrażenia typu „undisclosed recipients”, „odbiorca mailingu”, „użytkownicy poczty”, „users” i tym podobne, które można wykorzystać do stworzenia reguł filtrowania, jak na poniższym przykładzie.


Jak z tego widać, u mnie e-maile reklamowe z portali „lądują” w folderze ze spamem.
  1. Grupy dyskusyjne – nie rozwijaj żadnego wątku
Thunderbird jest, jak dla mnie, znakomitym programem do obsługi grup dyskusyjnych (usenet). Oczywiście dla niektórych może okazać się niewystarczający, zwłaszcza dla użytkowników grup binarnych. Ci zdecydowanie potrzebują bardziej profesjonalnych rozwiązań, jednak dla uczestnictwa w „zwykłych” dyskusjach w zasadzie nic lepszego nie potrzeba... gdyby nie jeden, tyci, tyci problem.

Zwykle konfiguruję czytniki grup dyskusyjnych w ten sposób, żeby wszystkie wątki w danej grupie były „zwinięte”. Ułatwia to przeglądanie wątków i wyszukiwanie tych najbardziej interesujących. Niestety poczynając od wersji 3.0 Thunderbirda programiści Mozilli wpadli na pomysł, żeby wątek zawierający najnowszą wiadomość był automatycznie rozwijany. Pomysł moim zdaniem absurdalny: wcale nie musi być tak, że najnowsza wiadomość jest jednocześnie najbardziej interesująca (szczerze mówiąc w moim przypadku zdarza się tak niezwykle rzadko), zaś rozwinięcie długiego wątku skutecznie przeszkadza w przeglądaniu, najczęściej zmuszając do jego natychmiastowego zwinięcia.

Na szczęście jest sposób na powrót do normalności. W menu programu klikamy „Narzędzia”, następnie „Opcje”.


W otwartym oknie dialogowym wybieramy „Zaawansowane” i na zakładce „Ogólne” klikamy klawisz „Edytor ustawień”. Thunderbird wyświetli ostrzeżenie, że modyfikacja tych ustawień może powodować problemy, grozi utratą gwarancji (niby jakiej gwarancji?!) i tak dalej, kliknijmy klawisz „Zachowam ostrożność, obiecuję!”. Otworzy się okno edytora ustawień, w którym musimy odnaleźć zmienną „mailnews.scroll_to_new_message”. Najszybciej będzie, jeśli zaczniemy wpisywać tę nazwę w polu „Filtr”.


Gdy już znajdziemy zmienną, zmieniamy jej wartość na „false”, jak na powyższej ilustracji (trzeba kliknąć nazwę zmiennej prawym klawiszem myszy i wybrać „Przełącz”). Od tej chwili Thunderbird nie będzie „z własnej inicjatywy” rozwijał żądnego wątku.
  1. Thunderbird i K-meleon – zgodna współpraca
Normalnie w przyrodzie „współpraca” drapieżnego ptaka z kameleonem zakończyłaby się w ten sposób, że ten pierwszy zjadłby tego drugiego. W rzeczywistości komputerowej jednak tandem Thunderbird – K-meleon jest niezwykle wygodny przy obsłudze kanałów informacyjnych RSS.

Myślę, że każdy użytkownik RSS przekona się prędzej czy później o tym, że nawet w subskrybowanych kanałach, a więc tych uznanych za ciekawe, 90% wiadomości nie zasługuje na to żeby je czytać. Czytnik RSS ułatwia selekcję wiadomości w ten sposób, że najpierw prezentuje tytuły, a następnie, po kliknięciu tytułu, nagłówek ze zwięzłym opisem zawartości. Dopiero po kliknięciu odpowiedniego linku prezentowana jest strona WWW zawierająca pełną informację.

Jeśli wykorzystujemy Thunderbirda jako czytnik RSS, mamy do dyspozycji dwa tryby pracy. W pierwszym po kliknięciu tytułu wiadomości prezentowane jest krótkie podsumowanie, a po kliknięciu linku do strony WWW (na ilustracji wyświetlany na czerwono) otwiera się ona w przeglądarce internetowej. Domyślnie po zainstalowaniu i skonfigurowaniu kont kanałów informacyjnych Thunderbird powinien pracować właśnie w ten sposób. Jeśli tak nie jest, klikamy „Widok” (w menu głównym), następnie rozwijamy „Wyświetlaj artykuły jako” i zaznaczamy „Podsumowanie”.


Jeśli chcemy, aby Thunderbird był samodzielnym czytnikiem nie wymagającym „wsparcia” innych programów, możemy skonfigurować go w taki sposób, aby po kliknięciu tytułu pełna strona z wiadomością wyświetlała się bezpośrednio w programie („Widok” → „Wyświetlaj artykuły jako” → „Strona WWW”).


Osobiście nie lubię tego trybu: wczytanie każdej strony trwa pewien czas (tym dłuższy im słabszego sprzętu i wolniejszego łącza używamy), treść trzeba przewijać (chociaż można otworzyć wiadomość w nowym oknie i mieć do dyspozycji większą powierzchnię ekranu), zaś po samym tytule często trudno się zorientować, czy informacja w ogóle jest warta poświęcania na nią czasu. Pozostawmy zatem wyświetlanie stron WWW przeglądarce WWW.

To jednak nie wszystko. Ja bym chciał przeglądać podsumowania artykułów, ale tak, żeby po kliknięciu linku wiadomości ładowały się „w tle”. Po wybraniu wszystkich interesujących informacji mógłbym przejść do czytania po kolei pobranych już artykułów. Takiej funkcjonalności nie mają nawet dedykowane czytniki RSS (przynajmniej ja takiego nie znam), można ją jednak uzyskać z Thunderbirdem, jeśli domyślną przeglądarką WWW w systemie jest K-meleon (skonfigurowany tak, jak opisywałem w poprzednich artykułach).

Praca przebiega następująco: otwieramy Thunderbirda, przechodzimy do wiadomości RSS i klikamy na link do pierwszego z interesujących nas artykułów. Otwiera się okno przeglądarki K-meleon (w miarę szybko, jeśli używamy loadera) i rozpoczyna się pobieranie strony WWW. W tym momencie (nawet nie czekając na zakończenie pobierania) możemy zminimalizować okno K-meleona i wrócić do Thunderbirda. Wszystkie następne artykuły będą się otwierały na kolejnych kartach K-meleona, przy czym przeglądarka będzie pozostawała w tle. Po wybraniu interesujących nas wiadomości przywracamy okno K-meleona i rozpoczynamy czytanie. Trzeba tylko uważać, żeby nie przesadzić: K-meleon jest zasobożerny i jeśli otworzymy zbyt dużo kart, możemy sobie zablokować system.

Analogiczną funkcjonalność można uzyskać we współpracy z Firefoksem, sprawa jest jednak nieco bardziej złożona. Nie wystarczy skonfigurowanie przeglądarki tak, aby otwierała linki na nowej karcie, zamiast w nowym oknie. Po kliknięciu linku w Thunderbirdzie Firefox będzie za każdym razem „wyskakiwał” na pierwszy plan. Należy w przeglądarce przejść do edycji zaawansowanych ustawień konfiguracyjnych (wpisując about:config w oknie adresu) i przestawić zmienną „browser.tabs.loadDivertedInBackground” na wartość „true”.
  1. Stop multimediom w podsumowaniach RSS
Najwyraźniej dystrybutorzy kanałów RSS zorientowali się, że większość subskrybentów poprzestaje na czytaniu podsumowań prezentowanych informacji. Niektórzy z nich wpadli więc na szatański pomysł, żeby w tych podsumowaniach umieszczać elementy multimedialne, a nawet, o zgrozo, flmy reklamowe. Nie muszę chyba pisać, jak bardzo to utrudnia pracę: zamiast szybko „przelecieć się” po podsumowaniach musimy czekać na załadowanie multimediów. Praktykom takim można i należy przeciwdziałać.

Jednym ze sposobów może być zainstalowanie w Thunderbirdzie dodatku AdBlock Plus, tego samego, co w przeglądarce Firefox. Dodatek ten jednak potrafi bardzo spowolnić pracę z programem oraz „pożreć” znaczącą ilość pamięci operacyjnej i czasu procesora. Na słabszych komputerach po prostu się nie sprawdzi.

Jest jednak inne wyjście: pamiętacie ustawienie pozwalające na reprezentację e-maili HTML-owych w postaci „zwykłego” tekstu (wcześniej w tym artykule)? Ma ono również wpływ na wyświetlanie podsumowań RSS i w efekcie możemy otrzymać coś takiego, jak na ilustracji poniżej.


Nie wygląda to może wyjątkowo pięknie, ale jest czytelne, działa szybko a pełną treść strony (w tym również podsumowanie) ze wszystkimi multimediami możemy sobie zawsze obejrzeć w przeglądarce WWW.

Dygresja

Ustawienia sposobu wyświetlania wiadomości e-mail i kanałów RSS powinny chyba być niezależne. Wskazywałby na to fakt, że po ustawieniu się na koncie RSS, w menu programu dostępne są ustawienia: „Widok” → „Wyświetlaj artykuły jako → „Zwykły tekst” (podkreślam: „artykuły”, nie „wiadomości”). Ustawienie to jest niezależne od opisywanych wcześniej opcji dotyczących wiadomości e-mail. W mojej wersji Thunderbirda (3.1.7) to jednak nie działa: zmiana ustawienia nie ma żadnego wpływu na wyświetlanie podsumowań RSS, działa zaś zmiana w ustawieniach dotyczących wiadomości, jak to opisywałem. Zalecam jednak, aby każdy sprawdził samodzielnie w swojej wersji Thunderbirda.